O mnie

Moja historia
Nazywam się Magda, mam 48 lat. Zajmuje się coachingiem i mentoringiem w dziedzinie rozwoju osobistego i duchowego. Zrozumiałam o co chodzi z prawem przyciągania, prawem założenia, manifestacjami, selfconceptem.
Zrozumiałam, że tak naprawdę , to jak myśleliśmy, że jest i wygląda, to jest kłamstwo! Nauczyłam się jak pracować z umysłem i emocjami, aby połączyć się ze swoją intuicją, ze swoim źródłem.
Moja krótka życiowa opowieść…
Od zawsze czułam się jakaś „inna”, taka niezrozumiana. Tak jakbym trochę nie pasowała do tej rzeczywistości. Zawsze czułam „bardziej”? Nie wiem jak to opisać. Chodziłam swoimi ścieżkami. Słuchałam swojej intuicji. Tak. Zawsze miałam „rozwiniętą” intuicję. Moi bliscy często mówili, że jestem „czarownicą”;) [oczywiście w pozytywnym słowa znaczeniu) Nawet nie byłam świadoma tego, że w większości żyłam zgodnie z największymi prawami, które tak naprawdę rządzą naszym życiem w każdym momencie. Szłam przez życie tak trochę „pod prąd”, zawsze mówię, że miałam czelność żyć po swojemu.
Jak teraz tak analizuję swoje życie, to tak naprawdę osiągnęłam to co zakładałam. To co mnie cechowało to była odwaga oraz ciekawość. Odwaga, aby doświadczać, aby tworzyć, aby wyjść poza ogólnie obowiązujące schematy. Dużą pracę wykonała tutaj moja mama. Moja mama też była takim trochę outsiderem. Moja babcie zawsze powtarzała, że „pokorne cielę dwie matki ssie”. I nie moja mama nie była tym cielęciem. I zapłaciła za to sporą cenę.
W tamtych czasach nie było to „mile widziane”. Jednak ona miała odwagę, aby się przeciwstawić. Żyć po swojemu. Dzięki niej zostałyśmy wychowane z moją siostrą na kobiety samodzielne, nie lecące za tłumem, potrafiące żyć po swojemu i nie dające się ograniczać obowiązującym zasadom. Nie chodzi tu jednak o to, że przez nasze działanie ktoś ucierpiał. Bardziej o to, że wpoiła nam, że kobiety powinny być niezależne. Nie była taką standardową mamą.
Tak patrząc z pozycji czasu myślę, że też czuła się tak trochę nie na miejscu. Niestety wykonała wiele ruchów, aby uwolnić się spod kontroli swojej mamy, które nie były zbyt uwalniające. [Nie oceniam tutaj postępowania mojej babcie, bo jak wiemy, takie były to czasy, mamy wpajane z pokolenia na pokolenie pewne zasady i ludzie, którzy byli przesiedlani, musieli odbudowywać kraj po wojnie, naprawdę byli skupieni na zaspokajaniu podstawowych potrzeb życiowych.
O tym też będę chciała opisać trochę później [piramida Maslova]. Mama uciekła z domu i droga ucieczki to było zamąż pójście. Spotkało się dwoje pogubionych ludzi. Dwoje ludzi ze swoimi traumami, lękami, schematami… Jak wiadomo nie mogło to się udać… Jednak mama naprawdę wykonała dla nas wspaniałą robotę. Jak już wcześniej wspominałam wychowała nas tak, że potrafiłyśmy wyjść poza szereg. Potrafiłyśmy przeciwstawić się ogólnie obowiązującym zasadom. O tym będę chciała napisać później.
Patrząc wstecz i znając już teraz te podstawowe zasady jak działa nasz wszechświat to wiem co w dużej mierze miało wpływ na to, że moje życie pomimo pochodzenia, ułożyło się całkiem nieźle. I oczywiście może i mogłam osiągnąć więcej, ale jak widać miało być tak. Potrzebowałam czasu, aby to zrozumieć. Potrzebowałam czasu, aby wyrwać się z tzw. matrixa. Potrzebowałam czasu, aby życie porządnie mnie przetarzało, abym mogła się obudzić. O tym napiszę w dalszej części.
Co powodowało, że moje życie pomimo braku wiedzy o prawu przyciągania, prawie założenia wyglądało całkiem nieźle?
To co mi towarzyszyło to było poczucie wdzięczności, brak zazdrości, że ktoś ma więcej, odwaga, aby próbować czegoś nowego, taka trochę ignorancja na to czym karmią nas media, wybaczanie, bo zawsze twierdziłam, po co mam kogoś nienawidzić, przecież ta osoba tego nie będzie czuć, a mnie to będzie spalać. Niekiedy nawet mówiłam, kurczę ja to chyba za szybko wybaczam;-) Dziękuje ci moja intuicjo))
Także jak widzicie kierowałam się w sposób nieświadomy bardzo dobrymi przesłankami, które pozwoliły mi na budowanie mojego życia w dość „lekki” sposób. Udało mi się stworzyć fajne życie.
Gdybym miała tą wiedzę co mam teraz, to by się działo;) Ale tak naprawdę już teraz wiem, że wszystko jest właściwe i dzieje się w odpowiednim czasie. A o jaką wiedzę mi chodzi?
Chodzi o to, że pomimo tego, że żyłam w zgodzie z powyższymi wartościami, to jednak przeszkodą były wgrane mi przez rodzinę, społeczeństwo itd. programy. Programy, które skutecznie utrudniają nam kreowanie naszego pięknego życia. Tak jak już wcześniej pisałam, moja mama zrobiła już nieświadome przeogromną robotę. Wychowała mnie i moją siostrę na osoby, które żyją po swojemu. Jesteśmy inne. Ale każda z nas nie przywiązuje za bardzo uwagi do tradycji.
Ogólnie do tego, że coś powinnam, bo tak ktoś powiedział. Do takiego życia zgodnie ze schematami. Tak oczywiście potem nas to trochę wciągnęło. Jednak nigdy nie było to takie schematyczne, albo robione, bo „ co powiedzą ludzie”. Nie interesowała nas opinia ludzi. Nie interesowaliśmy się też życiem innych ludzi, zawsze powtarzałam, że każdy ma prawo żyć jak chce. Nie było u nas w domu szeroko omawiane życie innych ludzi.
Nasze było tak ciekawe, że na tym się skupialiśmy. Nie wiem co kto, gdzie i z kim robi. Kurczę jak to piszę, to widzę coraz to więcej zasad, którymi się kierowałam i żyłam naprawdę piękne życie. Dziękuję za to, że dane mi było dowiedzieć się dlaczego tak było i dlaczego jednak niekiedy było tak ciężko. Jestem wdzięczna za to, że rozpracowałam swoje programy, schematy i przekonania, które są nam starannie wgrywane, tak aby było łatwo nami sterować. Bo musicie sobie zdać sprawę z tego, że tym z góry. Tym, którzy znają te podstawowe prawa i je stosują (chociaż intencja ich stosowania nie jest zbyt dobra) ( o intencji też napiszę później), nie zależy na tym, aby ludzie byli świadomi. Bo świadomymi ludźmi nie jest łatwo manipulować i ich kontrolować.
Może to moje przejście nie było zbyt przyjemne, jednak patrząc z perspektywy czasu było jak najbardziej potrzebne. Niestety u mnie przebudzenie nastąpiło w dość brutalny sposób, jednak dzięki tym doświadczeniom (opiszę później) w dość szybkim tempie zrozumiałam o co w tym wszystkim chodzi i przerobiłam to co było do przerobienia.
Nadal oczywiście jestem w procesie. Jednak muszę powiedzieć, że wykonałam kawał dobrej roboty. Pracy ze sobą, zgłębianie tematu odnośnie tego jak to wszystko działa. Wyłuszczyłam to co mi pomogło i będę chciała się z Wami dzielić tym , co odkryłam. Chciałabym przekazać to co moim zdaniem trzeba wiedzieć, aby żyć świadomie czyli w lekkości. Chciałabym nieść tą wiedzę dalej. Bo naprawdę zrozumiałam o co w tym wszystkim chodzi.
Co mogę Ci zaoferować?
Chętnie podzielę się z Tobą moją wiedzą oraz doświadczeniem, które zdobyłam podczas mojego „przebudzenia”.
Chętnie pomogę dotrzeć Tobie do siebie samego i odkryć CEL Twojego życia.
Chętnie nauczę Ciebie jak wyciszyć swój „bleblający” umysł, jak zmienić chemię swojego organizmu, aby zmienić swoją osobowość.
Tak wiem. Mówiono nam, że swojej osobowości nie można zmienić. Ale jest to nieprawda!. Możemy ją kształtować wedle własnego uznania! I to tak często jak będziesz uważać za słuszne.

Skontaktuj się