Chciałabym się z Wami Kochani podzielić moimi przemyśleniami odnośnie odpowiedzialności. Uświadomiłam sobie to, że dopóki nie weźmiemy odpowiedzialności za swoje życie i to w 100% (za to co wykreowaliśmy do tej pory), nic się nie zmieni w Naszym życiu. Dopóki będziemy chcieli znaleźć winnego na zewnątrz, nic się nie zmieni. Niekiedy tak jest, że ze strachu boimy się wziąć odpowiedzialność za swoje życie, bo boimy się spojrzeć w głąb siebie. Jakże wygodne jest zrzucenie odpowiedzialności na drugą osobę, na ustrój polityczny, na to, że urodziliśmy się tu, a nie gdzie indziej… STOP! Musisz sobie Kochanie uświadomić to, że to Ty jesteś odpowiedzialny za to, co masz w około siebie. Ty i tylko Ty! Tylko Ty możesz to zmienić zmieniając siebie. A jak możesz się zmienić? Musisz poznać siebie. Tak wiem, nie jest łatwo przyznać się przed sobą, że jednak nie byłam/-em taki krystaliczny jak myślałem/-am. Nie łatwo jest sięgać do najciemniejszych zakamarków swojej duszy. Nie łatwo. O ileż łatwiej jest stwierdzić, że to „Ci inny“ powodują to, że ja się tak czuję. I tak, możesz to tak odebrać. Ale każda emocja, którą odczujesz przy tym, jeżeli ktoś coś powie lub zrobi, jest Twoja. Jeżeli Ciebie to co ktoś powiedział trigeruje, to nie jest to tej osoby, jest to Twoje ukryte zranienie/trauma. One proszą Ciebie o uwagę o ukochanie. Bo ktoś Ci coś powiedział lub zrobił w dzieciństwie i dla Ciebie była to trauma, którą ciągniesz ze sobą, w większość przypadków nieświadomie, i zmieniają się tylko aktorzy, którzy usilnie próbują Ci pokazać co czeka w Tobie na uwagę , zaakceptowanie i uwagę. To nie Oni są winni, winne są programy, schematy, przekonania „wgrane“ nam w dzieciństwie. Daj już spokój z szukaniem winnych. Przeznacz ten czas na poznanie siebie, przeznacz ten czas na wyremontowanie swojego życie. Bo tylko w ten sposób jesteś w stanie coś zmienić. Traktuj innych jak najlepszych nauczycieli, bo oni nie mogą inaczej postępować. Nie mogą inaczej.
